O istnieniu Kasi Tusk dowiedziałam się z Facebooka już jakiś czas temu, ale dopiero wczoraj, wstyd się przyznać, weszłam na jej bloga. Już nawet kiedyś chciałam, chciałam zobaczyć go wcześniej, ale nie znalazłam go wpisując w okno wyszukiwarki Kasia Tusk, nie było go, nie było go nigdzie. I wczoraj właśnie, pamiętam to jak dziś, zaświeciła mi się żarówka nad głową (właściwie to 50 żarówek, bo zamiast lampy mam lampki choinkowe), że a może on się inaczej nazywa. Wpisałam cokolwiek, to znaczy pierwsze słowa jakie przyszły mi do głowy. A były to słowa: Life cośtamgówno. No i znalazłam. Znalazłam bloga Kasi. Chciałam nawet przeczytać jakąś notkę, ale strasznie mi się nie chciało. Ale za to z działu o nas znajdującym się po lewej stronie dowiedziałam się, że studiowała psychologię. To tak jak ja! To znaczy, ja nie studiowałam psychologii, ale kiedyś przyszło mi do głowy, że niektórzy ją studiują. No i dalej cośtam cośtam i że 120 tysięcy indywidualnych użytkowników po roku. Myślę sobie więc - dlaczego nie? Bloga umiem założyć (moja koleżanka stuidowała informatykę), a i czasem mam coś do powiedzenia o tym i o tamtym, a to zawsze fajnie jak 120 tysięcy indywidualnych użytkoników wchodzi na twoją stronę. Nie wiem, nie wiem, mam pomysł, żeby na przykład pisać o rozwoju osobistym, motywacji, przenikaniu dusz, zdrowiu i urodzie, no nie wiem, na przykład o wszystkim. Aha, i żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ja wcale nie chcę być Kasią Tusk. Tak tylko trochę. Ale ogólnie to uważam, że jedna Kasia Tusk na świecie wystarczy.
No i ja jestem po prostu taką normalną dziewczyną. A Kasia to ja nie wiem czy jest normalna. Ja jej nie znam, nie chcę jej oceniać, nie można oceniać kogoś kogo się nie zna przecież, ale wydaję mi się, że jest osobą niezwykłą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz