Bez wątpienia dużym źródłem mojego stresu jest moja rodzina.
Mój tata, dajmy na to, podobnie jak mój brat, a także moja mama, tak przykładowo, nie potrafią zamykać drzwi, to znaczy trzaskają po prostu strasznie. O każdej porze dnia i nocy, napierdalają tymi drzwiami przy porannym, popołudniowym oraz wieczornym siusiu i myciu zębów. Oczywiście, ja grzecznie prosiłam, żeby tego nie robili. Nawet pokazywałam im jak się zamyka drzwi nie robiąc przy tym hałasu (tu warto wspomnieć, że moja rodzina mnie nie znosi i uważa, że nie da się ze mną mieszkać; co jest dość dziwne, bo jak na mój gust jestem idealnym współlokatorem), ale to nic nie pomagało, popatrzyli chwilę i się rozeszli, a następnego dnia było to samo - trzask trzask trzask, trzask trzask. To znaczy, żeby być uczciwym, przyznam, że moja mama załapała ogólnie ten myk ze złapaniem klamki i naciśnięciem jej, to jest mądra osoba i mnie kocha (a przynajmniej tak twierdzi), ale niestety na co dzień o nim nie pamięta. Więc ja, gdy prośby nie pomagały, postanowiłam też im trzaskać drzwiami. Bardzo przy tym cierpiałam, ale wiedziałam że walczę w imię czegoś ważnego i że ta walka ma sens. Cały dzień trzaskałam, trzaskałam tak że aż było mi głupio, i wieczorem z wypiekami na twarzy czekałam na reakcję. Niech tylko przyjdą, niech spróbują mi tylko coś powiedzieć, zwrócić uwagę, już ja im powiem, powiem im wszystko i o tym jak oskarżyli mnie że to ja krzywo kroję chleb a to wcale nie byłam ja, co się później okazało, i wcale nie było tak krzywo, i o tym jak tata skasował mój ulubiony film, jeden z, bo rzekomo był o geju, wszystko! To nie ja ukroniłam ten chleb, nie ja rozsypałam cukier! Moja mama była w znakomitym humorze. Mój tata i mój brat jak zwykle się do mnie nie odzywali, albo ja do nich, nie pamiętam jak to dokładnie jest. Nic nie zauważyli, nic. Otóż, moje misie, dla nich to moje trzaskanie nie było odstępstwem od normy, więc nie zwrócili na nie uwagi. Wszystko na nic.
Więc teraz, co poradzić, wygląda to raczej tak:
Pierwsza w nocy - jeb jeb jeb jeb jeb jeb jeb.
- Ja pierdolę, kurwa, musicie tak napierdalać tymi drzwiami!?! Kurwa, kurwa, kurwa! - to oczywiście sobie tylko myślę, bo w zasadzie to ja nie umiem podnościć głosu i raczej nie bywam niemiła dla innych, no może jak coś sobie dokładnie przemyślę, i to zazwyczaj w internecie sobie przemyślę, bo tak normalnie to przecież się wstydzę, a poza tym słowo pisane lepiej do mnie trafia - czy ktoś mnie obraża czy nie, że się przejęzyczę się wstydzę albo nie wiem, że konstrukcja zdania będzie teges, a to te przecinki można sobie sprawdzić na stronie przecinki.pl.
No a potem 5 rano - jeb jeb jeb jeb jeb jeb.
- Kurwa, ja pierdolę, kurwa kurwa kurwa! - myślę i wstaję.
- A dlaczego ty nie śpisz?
No kurwa, jak to dlaczego, no kurwa, no dlaczego ja nie śpię, no kurwa. I tłumaczę mojej mamie znowu coś o tych drzwiach, o moim lekkim śnie, o tym że leki i psychiatra to nie są tanie rzeczy, że to kosztuje, że ja jestem nerwowa, całe życie niewyspana, bo ja nie zasnę już teraz przecież, że wypadam z całego rytmu, że nie pamiętam snów, gubię pomysły, że to pomysły właśnie mnie powinny budzić, jak stopery nie wypadną mi z uszu to one mnie budzą zawsze punktualnie o siódmej, że nie wiem chyba będą mi płacić odszkodowanie, że być może jestem przecież drugim Norwidem, że są to winni Polsce, że przecież możliwe że właśnie, tak jakby, spalają na stosie moje dzieła, że może nie wiersze, bo ja nie znoszę jak tak linijka się marnuje, ale może coś, może coś. Mama mówi, że jestem zabawna. No nie wiem, a co wy o tym sądzicie? Wracam do łóżka i myślę sobie, że Kasia Tusk ma chyba trochę inny styl pisania.
Cóż, do jutra.
Nie kłam - piszesz wiersze!! Nazwy plików Cię zdradziły!
OdpowiedzUsuńTo prawda. Ale mam potem ogromne wyrzuty sumienia.
OdpowiedzUsuńPopłakalam się ze śmiechu :)
OdpowiedzUsuń