Dawniej muzyka do Polski docierała trochę później, internet był jeszcze malutki. Albo nawet nie to. Ja byłam po prostu młodsza, to było oczywiste, że nic nie znam i nic nie wiem i prawdopodobnie wszystko nagrali kiedyś tam w jakiejś przeszłości jacyś bliżej nieokreśleni dorośli, których nigdy nie spotkam. Żyłam we własnym wspaniałym świecie w którym żadna płyta nie była ani nowa ani stara, a nawet jeśli była nowa ja o tym nie wiedziałam. Byłam prawdziwym hipsterem. Takim hipsterem, że nawet nie musiałam się nazywać hipsterem, ani antyhipsterem ani posthipster ani nawet nie-obchodzi-mnie-hipster, nie musiałam nic nazywać, ja nawet, moi mili, nie musiałam wzruszać lekceważąco ramionami.
A teraz. Teraz żyję w okropnym świecie podzielonym na, po pierwsze, sale dla niepalących i palących, i po drugie - na to co stare i na to co nie stare. Z każdym zdaniem podejmuję ryzyko, z każdym odsłuchaniem piosenki, na krawędzi życia drżącym głosem zadaję sobie pytanie, które chyba każdy z nas sobie kiedyś zadawał: czy to już było? Najgorzej jak spóźnisz się minutę, dwie, około godzinę temu. To jak spóźnienie na pociąg do nowego, lepszego świata, do Anglii, to jak stanie na złym peronie i przestrzeganie zakazu przejścia po torach mimo, że wie, wie się, że tam obok stoi pociąg, na który mamy bilet. Tak to właśnie jest, ale nie wiem czy dobrze to zobrazowałam. Bo wiecie tak naprawdę nie chodzi tu o pociągi.
Zaczęło się niewinnie od pisania pierwszy! pod galeriami zdjęć czy artykułami umieszczonymi w sieci. Po przeczytaniu takiego komentarza człowiek zaczyna myśleć. I ja myślałam też. Czekaj, czekaj, skoro on jest pierwszy, to, jeśli dobrze liczę, ja jestem druga. Ale dlaczego ja jestem druga? Dlaczego nie pierwsza? To chyba lepiej być pierwszym? Następny razem muszę być pierwsza!
To jeszcze pół biedy. Nie to jest najgorsze. Najgorsze są śmieszne obrazki. Nienawidzę śmiesznych obrazków. Po pierwsze, nie chciałam o tym mówić bo jestem osobą dość skromną (i nie tylko ja tak uważam), ale teraz muszę to powiedzieć, nie robię przecież tego dla jakiegoś poklasku, mnie w ogóle takie rzeczy nie interesują, więc po pierwsze ja szczerze mówiąc to widziałam już wszystkie śmieszne obrazki. Naprawdę. No dobrze, żeby nie było, właściwie wszystkie, załóżmy że prawie wszystkie, 99% z nich. No więc ja je wszystkie widziałam, ale nic nie mówię, co będę mówić? Że to stare? Można powiedzieć, że przymykam na to ok. Niech się dzieci bawią. No ale jak ja sobie coś umieszczę, prawda?, ze szczerą sympatią, żeby było im miło, to dlaczego oni są rude i piszą że to stare? Przecież mi przykro wtedy. Znowu druga. To znaczy pierwsza, bo tak naprawdę ja spojrzałam na to pierwsza, tylko po prostu później umieściłam w internecie, ale jak ja to wytłumaczę? Kto mi uwierzy? Ja nie wiem, te spojrzenia powinny być jakoś rejestrowane.
Więc żyję w stresie. A co jeśli net mi padnie w czasie wysyłania pliku? Różne rzeczy mogą się wydarzyć. Albo wczoraj na przykład wyszłam z domu.
No dobra, ten post miał wyglądać trochę inaczej, ale w połowie zapomniałam o co mi właściwie chodzi.
Do jutra!
Pierwszy!
OdpowiedzUsuńSpóźniona!
OdpowiedzUsuń